..
Igły i liście...

60 | 50614
 
 
2019-12-20
Odsłon: 207
 

Przewodnik - półprzewodnik - struktura kryształu...

            Jakiś czas temu pisałem o występujących przewodniku Pawła Haciskiego skarbach – wyjątkowych perełkach językowych. Przywołałem już dwa razy mój ulubiony fragment z przewodnika „Jura 2” – gdy autor zamieścił w swojej książce całość malutkiego przewodnika Jacka Łukawskiego po Aptece – dopisując: Publikuję go bez zgody autora, mam jednak nadzieję, że nie będzie miał mi tego za złe. Przewodnik był super  i szkoda, żeby pozostał zupełnie zapomniany. Taki rarytas widniał jednak w pierwszym wydaniu przewodnika „Jura 2”. Teraz przed oczami miałem wydanie – hmm, właśnie…

        W karcie tytułowej tego wydania przewodnika „Jura 2” widnieje wiele ważnych informacji. Są dane i wydawnictwa RING – Paweł Haciski, i wydawnictwa GÓRY BOOKS. Na marginesie: od początku wydawania poszczególnych tomów istniał problem z ich numeracją. Sam mam chyba aż trzy różne egzemplarze przewodnika o tytule „Jura 1” [wliczając tytuł „Jura 2.1”…]. Tym razem, z karty tytułowej dowiadujemy się również o tym, iż wydanie to jest… cytuję (literalnie): „Wydanie pierwsze Licząc wszystkie wcześniejsze wydania przewodników, w których publikowałem rejony opisane w tym przewodniku, jest to wydanie 10.”. I widzimy, że już jest, że już zaczyna się dobrze - albo lepiej napiszę: „dobrze”… Ale to za mało. Dalej, z tejże karty tytułowej można dowiedzieć się, że nad korektą tego wydania sprawowało pieczę aż troje ludzi. Pracę Miłosza Jodłowskiego pominę – bowiem dotyczyła ona treści książki. Natomiast korektorki językowe były dwie.

         Jako że sezon letni już za nami, przed oczami lądują nam czasem rozmaitych rodzajów teksty. Gdy sięgniemy akurat po przewodnik wspinaczkowy – a są w nim nie tylko detaliczne zestawienia konkretnych rejonów i listy dróg wspinaczkowych, ale także teksty, wspomnienia, historie (jak to ma miejsce w przypadku opisywanej pozycji) – wtedy oko jakoś tak chętniej kieruje się ku nim. I w tych tekstach, na stronie 318 napotykamy na zebrane historyjki pt. "Wspinanie w anegdotach". Druga z kolei taka anegdota - jest autorstwa Pawła Haciskiego. Tam czytamy o patentach sprzętowycvh Mirka Wódki. Tak się składa, że akurat Mirka znam. I wiem na pewno, że on nigdy, przenigdy nie użyłby do zrobienia sobie uprzęży [ani do niczego innego] "bezrdzenionej linki" - a tak to stoi w tekście... Z kolei na stronach 433 – 435 odnaleźć można teksty postaci wyjątkowych, chlub naszej wspinaczki – Wojtka Kurtyki i Piotra Korczaka. I najpierw, na stronie 434 czytamy w zamieszczonym tam fragmencie wywiadu z P. Korczakiem między innymi, że: „Przede mną fantastyczna płyta… jakoś to ze sobą korespondowało” oraz „(…) to wpływ Ryśka Malczyka, spod którego, tak na prawdę, nigdy się nie wyzwoliłem.”. Cóż - nawet pomijając odpowiedź na pytanie, w której klasie uczeń dowiaduje się o zaczynaniu zdania od dużej litery, z drugiego cytatu logika prowadzi nas nieuchronnie do strasznego wniosku – podejrzenia: że Paweł Haciski jest ciągle przygnieciony Ryszardem Malczykiem! Niby Rico nie żyje już tyle lat – a jednak ciągle miałby przygniatać autora przewodników wspinaczkowych?! Jak to możliwe?!  To niepojęte… Zaś na następnej stronie, w zamieszczonym fragmencie wywiadu z Wojciechem Kurtyką, dowiadujemy się, iż „Powiesić się w jednym miejscu i opatentować sekwencję ruchów czy pojedynczy ruch było czymś super-nieeleganckim, nietycznym.”… Zwierza o takie zachowanie – „nietyczne” – nie podejrzewam. Ale dwie korektorki językowe – o „niepecyzyjną pacę” – chyba tak…

         A co do ogólnej konkluzji – no cóż, zawsze możemy uciec w stronę podsumowania takiego: żebyśmy my mieli co najwyżej takie problemy, jak ten

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd