Pomorzany – to „dzielnica” Olkusza. Na jej skraju – mamy wzniesienie. Na nim są też skałki. Takie głazy wielkie. Najwyższa ze skał ma około sześć metrów wysokości. No, może siedem... Przez Pomorzany przejeżdżają zwykłe autobusy miejskie. Wiedzą o tym wszyscy olkuszanie. No prawie. I właśnie o tym ten tekścik.
Gdy raz tam dojechałem, nie pamiętam, czy na rowerku, czy autobusem – po jakimś czasie z dołu dołączyła ekipa kolegów – „ziomali osiedlowych”. Mniejsza z tym, że zanim zaczęli się wspinać, troszkę popalili wysuszonych liści Magicznej Rośliny. Ale malutko, niegroźnie. [A ja znowu nie o tym.]
Pamiętam też, że część z nich stała w „magicznym kręgu”, ale była też grupka, która tylko się wspinała. Nie paliła nic. Na pewno. Gdy jeden z kolegów był jakieś dwa metry nad ziemią, chwycił „na odciąg” jakiś wystający głaz. Po chwili... leżał już na ziemi, z tym właśnie kamieniem w ręce. Urwał ten kamień i odpadł do tyłu, na miednicę.
On - leżał na ziemi. Przytomny. Wył z bólu. Oni – dzwonią po pomoc. No więc pierwszy telefon. No jak to Gdzie? Przecież to jasne – do szpitala, na pogotowie!!!
No i w słuchawce, po gorączkowym wyjaśnieniu, co i gdzie [Pomorzany, dzielnica Olkusza] się stało, słyszą:
- Aaa, na skałkach? Wypadek przy wspinaniu?!
- No tak. Na Pomorzanach!
- Aaa, to nie do nas – to trzeba było zadzwonić nie tu, tylko do takich specjalnych ratowników!!! To się JOPR nazywa – ma pan coś do pisania? Podam panu numer!
Odłożyli słuchawkę. Nie mogli już tego słuchać. I to nie tylko dlatego, że wcześniej palili. Pani, z którą rozmawiali – na pewno wzięła coś lepszego...
Po chwili odpoczynku (nie pamiętam, jak długiej, w każdym razie na pewno po tym fakcie najbardziej bolały ich wszystkich mięśnie brzucha - ze śmiechu...) spróbowali jeszcze raz:
- Yyy, ale, nooo, eee, wie Pani, my już dzwoniliśmy przed chwilą. Ale to się tu stało, na Pomorzanach, w Olkuszu, tam jak się na Klucze jedzie!!!
No i kilkanaście minut później poszkodowany był w szpitalu. Na szczęście. Na szczęście nic groźnego się nie stało. Na szczęście o tym pamiętam. I [niestety?] to opisałem...
KOMENTARZE
dawid 2009-01-06 19:07:44
ha ha, bylem tam wtedy.kolega grzesiek lezal w szpitalu, chyba jakies 2 tygodnie. upadl kolo mnie tak ,ze az ziemia sie zatrzesla.
.pozdro