..
Igły i liście...

60 | 69636
 
 
2010-06-09
Odsłon: 777
 

Związek Trango i Popielarki.

      Pawłowi Chaciskiemu [czy Haciskiemu? Ja hyba nigdy jósz nie zapamientam, jak to sie poprawnie pisze, pszepraszam!] udała się sztuka przedstawienia potencjału wspinaczkowego drzemiącego w skałkach północnej części Jury Krakowsko – Częstochowskiej i stanu jego „zagospodarowania wspinaczkowego”. Zaś, co do tego tomu, dokładnie przedstawione w nim zostały rejony położone w okolicach wsi Kroczyce.
       Po dotarciu pod skałkę i „zapoznaniu się z tutejszym wapieniem” na drogach łatwiejszych (których jest tutaj mało) przez Pająka i Korka, ten drugi wymyślił sobie, że „zapozna się” z drogą Hokej. [Którą (mimo, że dalej jeszcze mam problemy z pamięcią) pamiętam, że też kiedyś udało mi się wedrzeć na wierzchołek Popielarki.]
A kiedy chłopakom udało się przejść drogę – zawiesili linę na drodze Rudi Voeller. [Którą też kiedyś udało mi się na szczyt tej turni wedrzeć.]

       No a ja, wtedy jeszcze „kibic – obserwator”, zwyczajnie cieszyłem się niezwykłą chwilą. I przeglądałem sobie też przewodnik. Ze swoich wcześniejszych zmagań tutaj pamiętałem, że tam wysoko, w końcowym odcinku drogi Rudi Voeller [na marginesie – to taki piłkarz, a później trener niemiecki] są tam dwa poziome „pęknięcia”, w którym to miejscu należy wykonać bardzo dalekie sięgnięcie. Trzymając się dolnego - do górnego. [Nietypowe, prawda? ;-)] A Korek jest niski. Uprzedzony o specyfice tego miejsca - długo odpoczywał, zbierając siły do czekającego go skoku. Trzymał już obiema rękami dolne pękniecie i podszedł jak najwyżej na nogach. Potem zrobił gwałtowny zamach całym ciałem, szarpnięcie, wybił się i – hooop! Niestety, górne pęknięcie okazało się być za daleko.
      Ale właściwie ja nie o tym. Kiedy zjechał i do startu zaczął przygotowywać się [wysoki] Pająk – znów zacząłem wertować sobie wspomniane dzieło P. Chaciskiego, [Haciskiego -?!] szukając innych ciekawych rejonów w okolicy tego, w którym wtedy byliśmy.
      Cofnąłem się w lekturze na stronę poświęconą, ogólnie, opisowi Skał Morskich . I kiedy poszukiwałem wiadomości o Popielarce - głowa, a za nią ręce, zaprowadziły mnie [genialnie] na stronę nr 158 przewodnika wspinaczkowego, autorstwa wspomnianego powyżej Pawła Chaciskiego [Haciskiego -?!] – na której to znajdował się opis rejonu, w którym znajdowała się właśnie Popielarka.
       W zamieszczonym tam ogólnym opisie skałek w rejonie wioski Morsko, natknąłem się na fragmencik, który uzmysłowił mi, jakim jestem [jeszcze- ?!] ignorantem, jeśli chodzi o ogólną wiedzę o najważniejszych wydarzeniach w historii alpinizmu!
       [Posłużę się w tym miejscu cytatem wprost ze wspomnianego dzieła. Jednak zanim go zamieszczę, przywołam tu cytat inny– bowiem to właśnie on umożliwił mi zamieszczenie tegoż, jak i kolejnych, a w zasadzie dowolnej ilości i dowolnie obszernych fragmentów wspomnianych pozycji. Stanowił dla mnie swoistą granicę dopuszczalnych zapożyczeń z innych tekstów: Powyższy rysunek, wraz z opisem, pochodzi z przewodnika Jacka Łukawskiego pt: „Apteka i Turnia Motocyklistów. Przewodnik wspinaczkowy”, wydanego w 1992 r. Publikuję go bez zgody autora, mam jednak nadzieję, że nie będzie miał mi tego za złe. Przewodnik był super i szkoda, żeby pozostał zupełnie zapomniany. ]

       I w ten sposób, dzięki podpowiedziom płynącym z tekstu znanego i cenionego w naszym kraju autora literatury przewodnikowej, w oczy rzucił mi się od razu ten fragment (publikuję go bez zgody autora, mam jednak nadzieję, że nie będzie miał mi tego za złe ):

       Wizytówką tego rejonu jest Hokej na Popielarce. Weźcie kości, stańcie przed ścianą i... przestańcie się dziwić, że Kurtyce uciekł zespół spod Trango (choć to nie ta skala oczywiście).

       Ponieważ nie stać mnie na żaden mądry komentarz, wspomnę tylko o zmaganiach i o wrażeniach Korka. Otóż zwierzył mi się on, że kiedy strzelał do tego górnego pęknięcia, przez chwilkę, dosłownie na ułamek sekundy - jak gdyby zatrzymany w locie do górnej ryski - poczuł coś, co może nie tyle uspokoiło go [a pamiętajmy, jak pisał P.H. przestańcie się dziwić (...)  - jeśli chodzi o odnalezienie przyczyn rejterady zespołu, który uciekł Kurtyce spod Trango (temu dalej nie przestał się dziwić) - jednak poczuł, ogarnęło go coś, co nie wiedzieć czemu, przypominało jak gdyby dotknięcie pustki. Wydawało mu się nawet, ale tylko przez chwilkę, że wie, co czuł Joe Simpson, kiedy wisiał którąś z rzędu godzinę na linie w ścianie Siula Grande. I właśnie w tym momencie, kiedy leciał do tego górnego pęknięcia, chyba nawet - jak mówił później – właśnie przez tą chwilkę czuł się podobnie. Ale oczywiście zaledwie „otarł się o ten stan ducha”, czy „musnął to uczucie”, że tak to metaforycznie nazwę. W każdym razie odpowiadałoby ono wtedy tamtemu czuciu, które ogarnęło wtedy Joe Simpsona gdzieś tak co najwyżej na 40%. Tyle, że Korek był już wtedy wyraźnie zmęczony – więc mogło to być co najwyżej 4,5-5,5%.

       Sam pamiętam ze swojego przejścia tyle, że po prostu tępo darłem do góry, nie zważając na zrozumienie, bądź niezrozumienie przyczyn ucieczki Kurtyce zespołu pod Trango Tower. Jednak widzę tu kolosalną różnicę, co do przyczyny takiego stanu ducha. Po prostu nie zabrałem wtedy kości!!!


 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd